ENG

Wystawa 5 ton rzeźby w Orońsku

Park rzeźby

Wystawa „5 ton rzeźby w Orońsku”

Centrum Rzeźby Polskiej, Park Rzeźby

4 lutego 2017

Kuratorka: Eulalia Domanowska

Współpraca: Leszek Golec i Jarosław Pajek

Aranżacja: Henryk Gac

Uczestnicy: Magdalena Abakanowicz, Maciej Aleksandrowicz, Krzysztof M. Bednarski, Marcin Berdyszak, Tomasz Domański, Adam Garnek, Robert Kaja, Marta Pszonak, Robert Rumas, Anna Siekierska, Łukasz Skąpski, Tomasz Skórka, Maciej Szańkowski, Paweł Wocial i Kamila Tuszyńska

Wystawa została przygotowana przez Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku i była prezentowana jesienią 2016 roku w Millenáris Park w Budapeszcie na Art Market Budapest. Jest reprezentatywnym zbiorem monumentalnej rzeźby 15 polskich artystów współpracujących z naszą instytucją, zarówno klasyków, z których najbardziej znana jest Magdalena Abakanowicz, artystów średniej generacji oraz trojga młodszych, ale już zauważalnych twórców. Rzeźby, obiekty i interaktywne instalacje są figuratywne i abstrakcyjne. Kilka z nich zostało specjalnie zaprojektowanych i wyprodukowanych na budapeszteńską wystawę. Prezentują różnorodne tropy interpretacyjne: od pacyfistycznych, ekologicznych, kontemplatywnych, utopijnych, socjologicznych po postkonceptualne. „Turbina” Adama Garnka, „Brahmaputra” Krzysztofa M. Bednarskiego i „Look Around” Macieja Aleksandrowicza są interaktywnymi konstrukcjami, które widzowie mogą poruszać. Wykonane z różnych materiałów: brązu, stali, blachy, stali nierdzewnej i syntetycznej żywicy prezentują różne podejścia artystyczne do medium rzeźby.

„Turbina” Adama Garnka pokazywana jest dzięki uprzejmości Fundacji Nowa Przestrzeń Sztuki Doroty i Tomasza Tworków, zaś obiekt ‘Brahmaputra” Krzysztofa M. Bednarskiego dzięki uprzejmości Ośrodka Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych „Rozdroża” w Lublinie – organizatora festiwalu Otwarte Miasto.

Stado 6 „Mutantów” autorstwa Magdaleny Abakanowicz powstało w 2000 roku. Stalowe syntetyczne formy są hybrydami mającymi przypominać, że nasze związki ze światem zwierzęcym i prehistorycznym są niezaprzeczalne. „Jednakże dziwność Mutantów wykracza poza te granice. Stworzenia te kojarzą się nie tylko z dostępnością i zaufaniem, przywodzą także na myśl strach i zagrożenie. Podobnie jak mężczyźni, kobiety i dzieci abakanowiczowskich tłumów, są ocalałymi, których zdolność do przetrwania jest niepewna. (...) Sprawiają wrażenie nieomal metafizycznego zagubienia. (...) Od samego początku rzeźby Magdaleny Abakanowicz miały wymiar ceremonialny”[1]. Mutanty ewokują rozmaite skojarzenia, z nomadycznością, ale też z ofiarą. Stoją z wyciągniętymi szyjami, ślepe, bezradne, jak bydło czekające na rzeź. Amerykański krytyk, Michael Brenson, widzi w tych rzeźbach szamańskie rytuały, odniesienia do podróży, ludzi przybierających pozy i kostiumy natury. Jednakże metalowe mutanty, złożone z brutalnie zespawanych blach, kojarzą się również z armią gotową do działań. „Sztuka – mówiła Magdalena Abakanowicz – potrafi mieć wiele znaczeń, może odwoływać się do wielu skojarzeń, metafor i być odrębną informacją wynikającą z kultury, wiedzy, poziomu intelektualnego. (...) Tylko metaforyczny język sztuki mógł być moim porozumieniem z otaczającą rzeczywistością. Sztuka nie jest zawodem ani umiejętnością. To konieczność i sposób egzystowania”[2].

Maciej Szańkowski zrealizował „Penetracje przestrzeni” – składak, którego projekt powstał w 1974 roku, a po 40 latach zaistniał ponownie dla Parku Rzeźby w Orońsku. Cykl składaków – abstrakcyjnych modułowych rzeźb rozpoczął artysta od szkiców w 1972 roku. Niedługo później pojawiły się pierwsze prace wykonane z kolorowych metali. Przyrównywano je do wycinanek z papieru. Poszczególne części spięte zawiasami można było składać i rozkładać. Dawało to w efekcie realizacje przestrzenne, pełne dynamiki i napięć, rozbudowane w różnych kierunkach i płaszczyznach. Bożena Kowalska podkreślała: „Tworząc przestrzenność z płaskości, tworząc rzeźbę nie z materiału, ale z powietrza, przeciwstawiał się Szańkowski wszystkim dotychczasowym modelom rzeźby jako gatunku. W tym sensie, rozważań czasoprzestrzennych, poszedł dalej na drodze wytyczonej przez Katarzynę Kobro. (...) U Szańkowskiego płaskość form, które angażują przestrzeń, jest jednoznaczna i prawie ostentacyjna”[3]. Wspaniała czerwona monumentalna realizacja rozwija się przed oczami widza, który próbuje ją wizualnie dopasować do pierwotnej ramy i złożyć. Wpisuje się doskonale w architektoniczne i pejzażowe otoczenie.

Krzysztof M. Bednarski, rzeźbiarz urodzony w 1953 roku w Krakowie, zaproponował interaktywną instalację „Brahmaputra” – rodzaj obrotowego wejścia, jakie spotykamy w marketach. Praca została zrealizowana na lubelski festiwal sztuki w przestrzeni publicznej – Open City w 2012 roku. Bramy są symbolem przejścia do innej przestrzeni. Pomarańczowy kolor ram odsyła nas do barw buddyjskich, podobnie jak nazwa. Autor z banalnego przedmiotu kojarzonego z komercyjnymi galeriami handlowymi uczynił magiczne narzędzie transformacji. Ruch obrotowy kojarzy się z kołem życia i śmierci, reinkarnacją, ale też z błędnym kołem i kręceniem się w kółko. Ta prosta konstrukcja intryguje rozpiętością interpretacji między powagą filozoficznego traktatu a dowcipem.

„Iglica karabinu Mosin” Łukasza Skąpskiego, metalowy zimny obiekt usytuowany obok „Wenus kozienickiej” Andrzeja Dłużniewskiego, przypomina o konfliktach i wojnach, jakie nieustannie toczą się na świecie. Autor podkreśla, że wybrany przez niego fragment karabinu jest ostatnim elementem militarnego przemysłu (włączając też politykę) między zabijającym a zabijanym. Karabin jest symbolem geopolitycznych przemian XX wieku i obu wojen światowych, symbolem krwawej utopii sowieckiego komunizmu i postkolonialnych wojen w Afryce, Azji i Południowej Ameryce. Został skonstruowany w Rosji w 1891 roku i służył we wszystkich konfliktach sprowokowanych przez Związek Radziecki, a także różnych rewolucjach. Pomnik iglicy karabinu Mosin jest ostrzeżeniem dla wszystkich, których historyczna pamięć wydaje się być krótka. W tym niespotykanym wcześniej długim okresie pokoju w Europie, pamiętajmy o milionach zabitych i rannych przy użyciu tej broni. W czasie zimnej wojny była ona używana przez Związek Radziecki, kraje Wschodniej Europy i Chiny oraz kraje świata pozostające w radzieckiej strefie wpływów: Egipcie, Syrii, Iraku, Afganistanie, Palestynie, Czeczenii. Nawet teraz służy ona prorosyjskim separatystom i armii ukraińskiej w wojnie toczącej się na wschodzie kraju.

„Czajniczek” Marty Pszonak uczestniczył już w kilku wystawach organizowanych przez Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Jest rzeźbą opartą na pracy pioniera grafiki komputerowej, Martina Newella, stworzonej w 1975 roku, którą dziś możemy oglądać w Muzeum Historii Komputerów w Mountain View w Kalifornii. Jednak już kilkanaście lat wcześniej obraz czajniczka krążącego wokół słońca pojawił się w magazynie „Illustrated”. „Celestial Pot”, czyli „Kosmiczny czajniczek”, stworzył Bertrand Russell, brytyjski filozof, pacyfista, naukowiec i matematyk. Pisał: „Czajniczek krąży wokół Słońca po eliptycznej orbicie, lecz jest za mały do wykrycia przez nawet najlepsze teleskopy. W związku z tą jego właściwością nie można dowieść jego nieistnienia. Wyobraźmy sobie człowieka, który utrzymuje, że czajniczek niewątpliwie istnieje, a skoro nie da się udowodnić, że jest inaczej, to odrzucenie tego twierdzenia przez innych ludzi jest przejawem absurdalnych i nieracjonalnych uprzedzeń”. Do dziś Czajniczek zebrał liczne grono wierzących w jego istnienie. Wirtualna praca Newella stała się zaś materializacją niewyobrażalnego obiektu.

„Sztolnie” Tomasza Domańskiego są modułową pracą ze stali, złożoną z 22 dopasowanych do siebie elementów. To młodzieńcza realizacja autora wykonana w orońskich pracowniach na początku lat 90. Powstała pod wpływem inspiracji sztuką amerykańskich artystów minimal art, dla których najważniejsze były podstawowe jakości obiektu – takie jak wymiary, materiał, jego kolor, faktura.

Monumentalna „Turbina” Adama Garnka – wielka i ciężka interaktywna konstrukcja przypominająca maszynę, którą można poruszyć siłą ludzkich mięśni, została wykonana dzięki Fundacji Nowa Przestrzeń Sztuki Doroty i Tomasza Tworków. Poznański artysta i profesor – Jarosław Kozłowski, analizując twórczość Garnka, przytacza tekst z katalogu wystawy „The Machine” Pontusa Hultena”: „W perspektywie historycznej maszyny traktowane były często jako swoiste zabawki, jako narzędzia czynności magicznych, cudów i fantazji. Dla filozofów pełniły zazwyczaj funkcję symboli i metafor. Od początku «epoki mechanicznej» i czasu «rewolucji przemysłowej» niektórzy postrzegali maszynę jako środek postępu, umożliwiający realizację utopii. Inni obawiali się jej, traktując jako coś, co jest wrogie wartościom humanistycznym i prowadzi do destrukcji. Większość tych sprzecznych ze sobą idei utrzymuje się – w takiej czy innej formie – po dzień dzisiejszy i znajduje odzwierciedlenie w sztuce”.

Adam Garnek od dzieciństwa zafascynowany był narzędziami i urządzeniami mechanicznymi. Ciekawiły go maszyny rolnicze, bawił się kawałkami blachy, metalowymi rurkami, częściami zepsutych silników. Studia (1983–1988) w poznańskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, aktualnie UAP, nie zmieniły jego upodobań. Utopijne, romantyczne konstrukcje artysty są inspirowane tradycją XX-wiecznej sztuki, manifestami i dziełami włoskich futurystów, rosyjskich konstruktywistów, mobili Alexandra Caldera czy maszyn Jeana Tinguely.

Jego utopia artystyczna spełnia się w praktyce bezinteresownego i partnerskiego kontaktu człowieka i maszyny. Proponuje inną drogę poznania, którego cel jest enigmatyczny. Jego maszyny są zarazem użyteczne i bezużyteczne. „Cieszy go, gdy pojazdy, wózki, maszyny i narzędzia są używane, upatruje w tym spełnienie sensu ich konstruowania. Jeżeli są eksponowane w galerii, użycie niektórych z nich można sobie tylko wyobrazić, dlatego najbardziej satysfakcjonuje go wystawianie ich w przestrzeni publicznej, gdzie mogą być doświadczane”[4].

Gdański rzeźbiarz, Tomasz Skórka, zajmuje się figuratywną rzeźbą, umieszczając ją najchętniej w przestrzeni publicznej. Tworzy m.in. cykl obciążników, które przybierają formy zwierząt, dzieci bądź surrealistycznych zestawień wykonanych z betonu. Artysta deklaruje, że cały czas stara się, żeby jego prace były odporne na surowe warunki przestrzeni otwartych i jako przedmioty obce, potrafiły wtopić się w naturalne otoczenie. Eksploruje tematykę z gatunku ogrodowych figur. Twórczą działalność drugiego gdańskiego artysty, prezentowanego na obecnej wystawie – Roberta Kaji, bardzo trafnie określiła prof. Anna Zeidler-Janiszewska: (…), iż uprawia filozofię kultury środkami plastycznymi, a w szczególności rzeźbiarskimi, której integralną część stanowi refleksja nad zmieniającą się dziś rolą sztuki w życiu człowieka”. Idąc dalej, ale biorąc jednocześnie słowa definiujące obszar zainteresowań artysty za drogowskaz, Kaja interesuje się od dawna związkami i relacjami wzajemnymi kultury popularnej i sztuki. Artysta bada i ukazuje napięcia rządzące przeciwieństwami. Prezentowana w Orońsku rzeźba „12=12” pokazuje formę gwiazdy, która zostaje przekształcona w krzyż.

„Kultura zawłaszczania nieoczekiwanego” stworzona przez Marcina Berdyszaka w latach 2006–2008, składa się z ludzkich figur odlanych w poliestrze – to niewypełnione ludzkie formy świata przyszłego. Figury pulsują światłem z częstotliwością używaną przez pojazdy policyjne. Jedynym punktem odniesienia umocowanym w przeszłości są archetypy kultury – grzechu pierworodnego, mitu, stereotypu, kategorii, niezwiązanych z konkretnym miejscem i czasem, lecz z kulturą. Marcin Berdyszak rozpoznaje i diagnozuje nowy kształt i funkcję sztuki w systemie kultury. Jest spadkobiercą awangardy, która stanowi kontrapunkt jego wypowiedzi artystycznej. Drugim biegunem jego zainteresowań jest natura. Artysta obnaża nieadekwatność działań awangardy wobec współczesnego świata. Awangarda, jako szczytowe osiągnięcie przemian sztuki w kulturze europejskiej, a w pewnym sensie przyczyna jej degradacji, sztuczności i przegranej wobec relacji „kultura / natura”.

Rzeźba „Dwa Światła” Pawła Wociala i Kamili Tuszyńskiej symbolizuje istnienie dwóch rodzajów światła: pierwszym z nich jest światło naturalne, boskie (iluminacja, oświecenie, rozwój wewnętrzny, w tym metafizyka i emocje), a drugim światło wynalezione przez człowieka (sztuczne, technologiczne, futurystyczne, kontrolowane przez intelekt, pozbawione emocji). Autorzy ukazują zaburzenie równowagi między nimi i utracenie przez światło boskie swojej nadrzędnej funkcji. Wocial i Tuszyńska proponują wybór drogi życiowej. Piszą:

„Przed świadomym dokonaniem wyboru rodzaju światła to materialna wegetacja zastępowała metafizyczne bycie. Natomiast po dokonaniu wyboru następuje otwarcie na inne źródło światła: odrzucenie zimnej, bezdusznej technokracji, kontrolowanej wyłącznie przez intelekt, czyli odrzucenie symulakrum życia, czysto fizycznego aspektu egzystencji, na rzecz życia implicite i Bergsonowskiego élan vital (świadomość metafizyki, istnienia energii twórczej, siły życiowej, struktury i dynamiki procesów mentalnych)”.

Interaktywny obiekt „Look Around” warszawskiego rzeźbiarza, Macieja Aleksandrowicza, został stworzony kilka lat temu w ramach polsko-norweskiego projektu „Czysta Sztuka”. Stał nad fiordem Hardanger w środkowej Norwegii. Zbudowany z kilku pionowo ułożonych lustrzanych modułów odzwierciedla otoczenie. Jednakże powierzchnie ułożone pod różnymi kątami jednocześnie dekonstruują widok, ukazując jedynie fragmenty otoczenia. Widzowie, obracając konstrukcję, sami dokonują dekonstrukcji widoku.

Robert Rumas, rzeźbiarz, autor obiektów, instalacji i interwencji, projektant wystaw, który ukończył w 1991 Wydział Malarstwa Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku, zainteresowany jest problematyką społeczeństwa jako obiektu manipulacji w kontekście pojęć dotyczących religii, narodu czy rasy. Wykonuje interwencje w społecznej tkance miast („Manewry miejskie”), wprowadzając w nią własne, nowe oznakowanie, zgodne z rzeczywistym, społecznym funkcjonowaniem pewnych miejskich rejonów. Ma on sprowokować mieszkańców do oswajania przestrzeni miasta przez ustawianie nowego typu znaków drogowych. Artysta zaprojektował ich całą serię, m.in.: „Uwaga bezdomni”, „Tu wolno żebrać”, „Zakaz plotkowania” i inne. Akcja ma charakter miejskiej partyzantki – znaki umieszcza się „”na dziko”, na zasadzie wirusa wprowadzonego w rygorystyczny system znaków ulicznych i zgodnie z przeświadczeniem, że miasto to „żywe, czujące ciało” – podkreśla Rumas. Sam montował nowe znaki w stosownie dobranych punktach Gdańska i Krakowa. Autor planuje kontynuację tej akcji w różnych miastach. Można je także znaleźć w wielu punktach orońskiego parku.

Anna Siekierska jest absolwentką Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jej praca dyplomowa „Dom dla kur” była pokazywana na wystawach najlepszych dyplomów ASP w Warszawie w 2013 roku oraz w Glasgow w 2014 roku, a także na VI Triennale Młodych w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Tworzy drewniane konstrukcje w oparciu o tradycyjne metody ciesielskie. Najważniejszą ideą w jej pracach jest etyczne podejście do zwierząt i środowiska naturalnego. W marcu 2016 roku przebywała na miesięcznej rezydencji artystycznej w Centrum Rzeźby Polskiej, tworząc tu dwie instalacje podejmujące temat myślistwa. Obecnie mieszka w domu wybudowanym własnoręcznie na Podkarpaciu. Rzeźba „Buddapest” – postać samotnej figury siedzącej w pozie Buddy na wyspie na stawie Rolina wzbudza silne wrażenie. Jej czarny płaszcz wypełniony ziarnem stał się karmnikiem dla ptaków. Idea dawania, szczodrości, szacunku wobec natury, obecna w buddyzmie, stała się kontekstem jej rzeźby.

[1] Michael Brenson, „Zwierzęce rytuały”, „Konteksty” 2006, nr 3–4, s. 177–179.

[2] „Sztuka to konieczność”. Z prof. Magdaleną Abakanowicz rozmawia Ewa Izabela Nowak, w: „Magdalena Abakanowicz”, Orońsko 2013, s. 8, katalog.

[3] Bożena Kowalska, „Składaki przestrzeni”, w: „Maciej Szańkowski”, Warszawa 1996, s. 32, katalog.

[4] http://adamgarnek.pl/manifest/

 

Scenariusz i realizacja:
Róża Fabjanowska
Sławomir Malcharek



kategoria: Park rzeźby, autor: Eulalia Domanowska, dodano: 2017-01-11 07:57:46, czytane: 625 x
opis opis opis opis opis